ILLUMINAE (THE ILLUMINAE FILES 01) CZY WARTO PRZECZYTAĆ? RECENZJA
Rok wydania: 2015(USA)
Autorzy: Jay Kristoff, Amie Kaufman
Gatunek: si-fi/ fantasy
Ilość stron: 608
Język: Angielski
Moja ocena: 9,5/10
Ponieważ ptaszki ćwierkają że Wydawnictwo Otwarte ma w tym miesiącu wypuścić na nasz rynek polskie wydanie Illuminae (głowy za to nie dam, wiecie jak to z tym ćwierkaniem w internecie bywa), postanowiłam napisać kilka słów aby zachęcić was do przeczytania tej książki. Illuminae czytałam w języku angielskim zimą 2016 roku. Przyznam szczerze, że gdyby ktoś, zanim zabrałam się do jej czytania powiedział mi, że spodoba mi się książka będąca na pierwszy rzut oka krzyżówką Star Trek'a z Titanikiem i Nocą Żywych Trupów to z pewnością uznałabym tę osobę za niepoczytalną. Osobiście nie przepadam za książkami z gatunki si-fi, prawdopodobnie wyłącznie ze względu na moje uprzedzenie i ograniczenie pod tym względem (cóż w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi). Dlatego też strasznie się cieszę że sięgając po pierwszy tom The Illuminae Files, tak naprawdę nie wiedziałam o czym ona jest. O istnieniu tej książki dowiedziałam się z booktuba gdzie zagraniczne vlogerki wypowiadały się o niej w samych superlatywach przy okazji premiery drugiego tomu Gemina.
Jedyne co wiedziałam o Illuminae to, że książka jest zdaniem wszystkich świetna i że pisana jest w formie maili, notatek czy raportów. Jak już wspominałam cieszę się niesamowicie bo książka faktycznie okazała się genialna.
Mimo ponad 600 stron dzięki swojej formie czyta się niesamowicie szybko (zaczęłam ją czytać jednego dnia wieczorkiem a następnego już skończyłam, a przypominam, że nie czytałam jej w języku ojczystym). Dlatego też uprzedzam niech nie zniechęca was obszerność tej książki,
sama mam kilka takich, które chętnie bym przeczytała ale jak pomyślę ile czasu trzeba poświęcić aby przebrnąć przez takie tomiszcze a, że jest mnóstwo innych krótszych książek, które przeczytam z równą przyjemnością sukcesywnie spycham je na późniejszy termin. W końcu życie mamy tylko jedno a książek do przeczytania jest tak duuuużo.
To powiedziawszy (napisawszy?), przejdźmy w końcu do konkretów. Głównych bohaterów pierwszego tomu Kady i Ezrę poznajemy w momencie gdy są przesłuchiwani. Nieznane nam osoby przesłuchują dwójkę nastolatków w celu ustalenia co stało sie dokładnie podczas ataku na zamieszkiwaną przez nich planetę Kerenza i w jaki sposób udało im się uciec. Dowiadujemy się wtedy, że Kady i Ezra wcale nie są sobie obcy, co więcej byli parą a zerwali ze sobą dokładnie na dzień przed atakiem. Dzieląc sie z nami swoimi zeznaniami informuja nas że planeta Kerenza IV została zaatakowana przez korporacje Bei Tech która to postanowiła zająć planetę oczywiście dla... zysku (a jakże by inaczej) Mimo sprawnej akcji korporacji części mieszkańcom udaje się jednak uciec na statkach badawczych Hepatia i Copernicus, a także na jedynym statku obronnym, który będąc w pobliżu zdołał odpowiedzieć na wezwanie o pomoc, Alexandrze. Niestety Aleksander podczas bitwy został uszkodzony i nie jest w stanie wykonać podróży w tunelu czasoprzestrzennym (normalka ;) ) co pozwoliło by bardzo skrócić dotarcie do najbliższej stacji gdzie mogliby otrzymać pomoc. Tak więc trzy statki z uchodźcami muszą odbyć kilkumiesięczną podróż do stacji Hamiddal.
z którą nie mogą nawiązać łączności. Aby jednak dodać smaczku i jeszcze bardziej skomplikować życie uciekinierom w pościg za nimi wyrusza jedyny nieuszkodzony statek Bei Techu, Lincoln. Nastolatkowie podczas ewakuacji lądują na dwóch różnych statkach. Kady na Hepatii a Ezra na uszkodzonym Alexandrze, który jest ich jedyna szansą na obronę w razie gdyby dogonił ich statek wroga. Od tej pory wszystko staje się już tylko jeszcze bardziej ... skomplikowane (zupełnie jakby do tej pory nie było) Książka jest wręcz naszpikowana akcją, jedno niespodziewane wydarzenie za drugim. Losy uciekinierów stoją pod znakiem zapytania i zależą od Kady i superinteligentnego psychopatycznego komputera pokładowego ze statku Aleksander. A na dokładkę drodzy czytelnicy dostajemy tysiąc biegających luzem po pokładzie rządnych krwi, zakażonych wirusem Phobos osób. Nie ma co dziewczyna nie ma łatwo ale na szali leży bezpieczeństwo setek osób. Jak zakończą się losy Kady, Ezry, AIDANA'a i innych będziecie musieli przekonać się sami czytając tę genialną książkę, która nie raz wzruszyła mnie do łez (dosłownie).
Czytając Illuminae przez cały czas miałam wrażenie jakbym oglądała film. Jest ona napisana w taki sposób, że scenarzyści nie musieliby się pewnie zbytnio napracować aby przenieść jej treść na duży ekran. Książka dosłownie przepływa przed oczami scena po scenie a w niektórych momentach nawet w mojej głowie rozbrzmiewała doniosła muzyka towarzysząca zazwyczaj scenom bitew kosmicznych w filmach (Spokojnie nie jestem szalona... chyba ;) ). Forma książki absolutnie nie utrudnia nam poznania bohaterów i zaangażowania się w ich losy. Jedyna moja uwaga jest taka, że nie polecam tej książki osobom bardzo młodym lub o słabych nerwach bo mimo iż główni bohaterowie mają po 17-18 lat to w książce znajduje się kilka naprawdę brutalnych scen. To powiedziawszy z czystym sumieniem mogę wam polecić tę książkę która razem z wydanym w listopadzie drugim tomem Gemina zajmuje czołowe miejsce w kategorii przeczytanych przeze mnie książek w roku 2016.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz